Rozmowa z Prorektorem ds. Studenckich

22.08.2019

 

Rozmowa z Prorektorem ds. Studenckich prof. dr hab. Paweł Cięszczykiem.

 

-Uczelnie wyższe w Polsce pod rządami nowej ustawy o szkolnictwie wyższym przechodzą proces wielkich zmian – największych od 1989 roku. Nasza także. To rodzi konflikty interesów: jedni wprowadzają zmiany – które i tak są nieuniknione, bo wymusza je ustawa – drudzy bronią tego, co było. Myślą mniej więcej tak: uczelnia nie sprosta nowym wyzwaniom, trudno, ale my zachowamy to, co mamy. Tak dzieje się zresztą nie tylko u nas: stare walczy, często nie przebierając w środkach, z nowym. Te zasadnicze zmiany odbywają się dodatkowo rok przed wyborami rektorskimi. To zaostrza spory. W przypadku naszej uczelni sprawy mają się tak: zdecydowana większość społeczności akademickiej z wielkimi sukcesami idzie naprzód, a kilka – dosłownie kilka osób – bardzo głośno protestuje. Tak powstaje zupełnie fałszywy obraz rzeczywistości.

 

A co Pan odpowie tym, którzy twierdzą, że po prostu fatalnie rządzicie uczelnią?

- Ja nie prowadzę żadnej propagandowej akcji. Niech odpowiadają fakty – przytoczę tylko kilka. Po pierwsze, w roku 2011, kiedy władzę obejmował dzisiejszy rektor prof. Waldemar Moska, AWFiS w Gdańsku miała 7 mln złotych długu i nie posiadała płynności finansowej. Uczelnia była zatem w fatalnym stanie. Rok 2018, w którym zakończył się wprowadzony przez prof. Moskę program naprawczy, uczelnia zakończyła z wynikiem 14 mln złotych zysku. To mówi samo za siebie. Po drugie, powstała hala gimnastyczna Leszka Blanika, wybitnego sportowca, mistrza olimpijskiego związanego z naszą uczelnią. Jest to jedna z 5 pełnowymiarowych hal gimnastycznych na świecie – pod względem wyposażenia, nie waham się powiedzieć, najlepsza na świecie. W Europie nie ma sobie równych. Po trzecie, dzięki staraniom rektora Moski zupełnie nowej dynamiki nabrała działalność Narodowego Centrum Żeglarstwa w Górkach Zachodnich, które – mało kto o tym pamięta – jest częścią naszej uczelni. Powstała jedna z najpiękniejszych i najnowocześniejszych marin w Europie. Centrum jest stałym miejscem zgrupowań kadry olimpijskiej i narodowej Polskiego Związku Żeglarskiego. Po czwarte, zbudowana została nowoczesna infrastruktura. Między innymi, powstało kilka nowych, świetnie wyposażanych laboratoriów naukowych. Boisko piłkarskie zdobyło prestiżowy certyfikat FIFA, co oznacza, że mogą na nim trenować reprezentacje narodowe.

Po piąte, nakładem niemal 12 mln. złotych pochodzących z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska zrealizowano potężny projekt termomodernizacji wszystkich budynków AWFiS, przez co o 60 % zmniejszyły się koszty ogrzewania.

Po szóste – mamy znakomite osiągnięcia naukowe. Na Liście Szanghajskiej, światowym rankingu uczelni wyższych, nasza uczelnia jest najlepsza spośród wszystkich polskich uczelni kształcących dla potrzeb kultury fizycznej. W znanym i cenionym Rankingu Perspektyw – jesteśmy na 1 miejscu (ex aequo z dwoma innymi uczelniami). W parametryzacji, czyli ocenie dokonywanej przez MSWiN, nasz Wydział Wychowania Fizycznego otrzymał kategorię A. Zostaliśmy zatem zaliczeni do elity polskiej nauki.

I na koniec: nasza uczelnia otrzymała z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego obligacje wartości 18 mln złotych, które już wkrótce zostaną uruchomione na niezbędne dalsze inwestycje: podniesienie standardu pokoi w akademikach oraz remont szatni i sanitariatów w całej uczelni.

 

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

- Ja chcę mówić tylko o faktach. Pisano, że był protest. Rzeczywiście, rozpoczął się 12 czerwca w południe i zakończył 13 czerwca w południe. Wzięło w nim udział kilka osób, policzyłbym je na palcach jednej ręki. Akcję rozpoczęli – były prorektor i jeden z byłych pracowników. W kontekście tego, co mówiłem na początku, trudno uznać to za przypadek. Usiłowano za wszelką cenę rozszerzyć protest: były prorektor odstąpił od egzaminu i zaproponował przepisanie ocen z zaliczenia, a była przewodnicząca samorządu studenckiego weszła do sali, gdzie trwał egzamin, i nawoływała do protestu. Były to działania nielegalne: nikt nikomu nie odbiera prawa do protestowania, ale przecież prawo określa, kiedy i pod jakimi warunkami wolno protest ogłosić. Zresztą – tej nielegalnej akcji nie poparły ani związki zawodowe, ani samorząd studencki. Niestety – na tym nie koniec. Na tablicach zamontowanych przez protestujących, gdzie miały być wypisywane żądania wobec rektora, znalazły się anonimowe i nieprzyjazne wpisy przeciwko obecności młodzieży z Chin. Dysponujemy odpowiednią dokumentacją w tej sprawie. W nocy z 12 na 13 czerwca na terenie uczelni doszło do nielegalnego zgromadzenia. Trzykrotnie wzywana była przez władze uczelni policja. Nazajutrz rektor wydał specjalne zarządzenie, żeby zapewnić spokój na kampusie. Wydarzenia te mogły doprowadzić do nieobliczalnych skutków. Mówię o tym wszystkim z ogromnym smutkiem i ubolewaniem – po prostu wstyd za osoby, które całą tę nielegalną akcję wszczęły. Skrajna nieodpowiedzialność to w tym przypadku określenie delikatne.

 

Ponoć władze uczelni biorą teraz rewanż i prześladują organizatorów protestu. Czy to prawda?

- Władze dbają o dobre imię uczelni i o przestrzeganie prawa. To nasz obowiązek, z którego nikt nas nie może zwolnić. Niestety dzieje się też tak, że kiedy brakuje argumentów, pojawiają się wobec nas ataki personalne, pomówienia, paszkwile. Bronimy godności w jedyny możliwy sposób: w sądzie jest kilka spraw o ochronę dóbr osobistych i zawiadomienia o przestępstwie. Autorzy pomówień będą tłumaczyć się na sali sądowej – jestem spokojny o wynik tych spraw. Prawda jest taka, że sprawy uczelni są całkowicie transparentne. Transparentne są także działania zawodowe osób, które były szkalowane.

Na naszej uczelni pracuje 350 pracowników naukowych. Podjęliśmy trud ogromnych reform. Wprowadziliśmy nowy statut, czyli swego rodzaju nową konstytucję naszej alma mater. Kosztem ogromnego wysiłku zmieniamy naszą uczelnię – i odnosimy sukcesy. Mówię o zdecydowanej większości społeczności akademickiej i o jej osiągnięciach. I oto cała ta społeczność stała się zakładnikiem dosłownie kilku osób, które z nieprawdopodobną determinacją niszczą wizerunek AWFiS, niweczą wysiłek nas wszystkich. Każdy pretekst okazuje się dobry, żeby uderzyć. Działania te od dawna nie mają nic wspólnego z troską o dobro wspólne.

 

Główny zarzut stawiany władzom uczelni dotyczy pobytu chińskich studentów i obrotów finansowych związanych z ich pobytem. Pojawiły się pogłoski, że z uczelni wyprowadzane są pieniądze za pomocą Klubu Sportowego AZS AWFiS. Co Pan na odpowie na to?

- Po kolei. Po pierwsze, nowa ustawa o szkolnictwie wyższym kładzie nacisk na umiędzynarodowienie polskich uczelni wyższych. Nasza uczelnia była w tym rankingu bardzo nisko – obecnie należy do liderów. W roku 2015 nie mogliśmy się pochwalić prawie niczym – w tym roku przyjechało około 200 osób z zagranicy, a przychody z tego tytułu sięgną niemal 4 mln. zł. W roku 2020 planujemy osiągnąć około 5-6 mln. Tylko w ciągu ostatnich 2 lat podpisaliśmy 17 umów o współpracy z uczelniami azjatyckimi. Po drugie, trzeba pamiętać, że rektorzy bardzo wielu polskich uczelni jeżdżą dziś do Azji, zwłaszcza do Chin. Ale nie wszyscy z podobnymi rezultatami. Nie muszę przypominać, że Chiny są dziś w nauce i gospodarce potęgą porównywalną z USA. Współpracujemy z wielką uczelnią chińską, jedną z najlepszych na świecie: Beijing Sport University, który z kolei współpracuje z 79 uczelniami z 34 krajów. Chcemy wejść do tej sieci. To wielka szansa rozwojowa. Po trzecie – najważniejszy z międzynarodowych projektów, ten chiński o nazwie Belt & Road, dotyczy sportowców, którzy oficjalnie nie posiadają statusu studentów. Uczelnia w zakresie swojej statutowej działalności nie może prowadzić szkolenia sportowców. W tej sytuacji realizacją projektu Belt & Road zajął się Klub Sportowy AZS AWFiS Gdańsk, prowadzony w formie stowarzyszenia. Współpraca pomiędzy Klubem a Uczelnią opiera się na udostępnianiu Klubowi infrastruktury uczelnianej na zasadach odpłatności. Nie sposób w tej sytuacji zrozumieć na czym miałoby polegać wyprowadzanie zysków z projektu międzynarodowego, skoro jego beneficjentem jest Klub, a nie Uczelnia. Skorzystali wszyscy. Z jednej strony klub sportowy AZS AWFiS Gdańsk, który cztery lata temu znajdował się w stanie upadłości, a teraz posiada pełną płynność finansową. Z drugiej strony zwiększone też zostały przychody uczelni. Dodam, że sprawozdanie finansowe za rok 2018 zostało poddane badaniu przez niezależnego biegłego rewidenta (wybranego przez Senat AWFiS) i uzyskało opinię bez zastrzeżeń.

 

Z tego, co Pan mówi, wynika, że nie macie sobie nic do zarzucenia.

 

- Mówiłem o faktach – tylko o faktach. O osiągnięciach pracowników naszej uczelni – w obronie ich pracy oraz ich wysiłku. Ale warto pomyśleć jeszcze szerzej: AWFiS jest ważną częścią Trójmiasta i regionu. Powiedziałbym nawet, że swego rodzaju znakiem rozpoznawczym, bo przecież to z naszą uczelnią związani są tacy wybitni medaliści olimpijscy i mistrzostw świata jak wspomniany już Leszek Blanik, wioślarze Adam Korol i Tomasz Tomiak, Piotr Myszka (windsurfing), pływaczka Alicja Pęczak. Nie przez przypadek też podczas remontu kampusu uczelnianego, którego także dokonano za kadencji prof. Moski, zadbaliśmy o to, żeby był on miejscem otwartym dla mieszkańców pobliskich osiedli, są boiska, korty, miejsca do rekreacji.

 

To co będzie dalej z AWFiS?

- Za rok wszystkie uczelnie zostaną poddane przez ministerstwo ewaluacji. Czekamy bez obaw – wyjdziemy z niej wzmocnieni. Fakty mówią za siebie – i nie zmieni tego żadna zła propaganda.

 

Dziękujemy za rozmowę.

 

https://www.portalpomorza.pl/wiadomosci/52286,co-sie-dzieje-w-akademii-wychowania-fizycznego-i-sportu-w-gdansku-wladze-uczelni-zabieraja-glos

 

 

 

Wróć